
01-12-2011 13:33
Kupiłem od jednego kolesia z UK przedmioty i minął już termin gdy powinny do mnie dotrzeć. Napisałem mu maila, że czekam nieco przydługo i jakoś nie widać szans na to by cokolwiek do mnie dotarło (a się zatrzymało w UC czy poczcie) ,skoro , jak mniemam ... nie wysłał.
W odpowiedzi mi napisał czy chcę full refund (czyli zwrot kasy)?
Inni to by mnie przekonywali bym jeszcze poczekał , bo wysłali a on... że zwrot kasy. Ja rozumiem, że zwróci kasę ale czemu sprzedaje jak nie wysyła? Na innym koncie (żony) u niego kupiłem i wszystko było ok. Paczka doszła po jakimś tygodniu. Pozytywami się wymieniliśmy. A teraz.. No sam nie rozumiem jego logiki. Wie ktoś o co tu chodzi ?
01-12-2011 21:46
Oddał kasę. Miałem mu napisać neutrala o tresci "Since the parcel has not reached me, was i granted a refund. It's pity." ale żona mi powiedziała bym sobie darował.
Nadal nie wiem jaki sens mała taka "sprzedaż" ?
04-12-2011 14:41
Hę?
Czasami ktoś wrzuca sobie "w koszty" ewentualną reklamację, bo nie liczy już że przesyłka dojdzie - i zwraca Tobie należność, a sam idzie walczyć z pocztą.