
07-03-2011 22:16
Pomóżcie proszę!
Dzisiaj po odbytej blisko godzinnej rozmowie z Przedstawicielem ds Kluczowych Klientów pewnej firmy kurierskiej jestem szczerze załamany. Konkretna, rzeczowa rozmowa i facet otworzył trochę mi, laikowi oczy.
Rzecz przedstawia się następująco - zabieram się za eksport wyrobów pobliskiej fabryki na kraje Ameryki Południowej. Mój plan jest taki, aby oprócz hurtu, zająć się również detalem, bo tam mogę położyć marżę rzędu 80-100% na wyroby. Czyli ebay.com, ogłoszenia w necie i prawdopodobnie sklep internetowy.
Problem pierwszy:
- czas i koszt przesyłki. Kurier za paczke 1 kg śpiewa sobie ponad 200 zł. Towar kosztuje też gdzieś w tych okolicach - czyli odpada. Poczta Polska - w sumie za 80 zł paczka pójdzie, tyle że może iść 3 tygodnie a może i 4 miesiące - długo tak prowadząc biznes nie pociągne, bo nikt nie będzie czekał wspaniałomyślnie 4 miesiące na przesyłkę tak jak mój jeden klient z Trynidad i Tobago. Facet z kuriera wytłumaczył mi dlaczego są takie ceny a nie inne. Otóż z uwagi na znikomy ruch z Polski w tym kierunku, co przekłada się również na to, że nie ma bezpośrednich samolotów z Polski do Am. Płd. paczka musi często kilka razy zmieniać samolot co podraża koszty lotniskowe. Mało tego - samoloty cargo ponoć nie bawią się w drobnicę i biorą paczki od 20 kg w zwyż. Drobnica leci w bagażnikach rejsowych samolotów, co z kolei też podraża sprawę. Dowiedziałem się, że moge uzyskać ceny w okolicach 16$ za kg ale jedynie w przypadku paczek powyżej 20kg czyli detal odpada. I tojest ponoć główny powód dlaczego Polska czy Europa odpuszcza sobie eksport na ten kontynent.
Problem drugi:
- cło i inne opłaty. O ile w przypadku hurtu nie ma tego problemu, bo odbiorcą jest firma i wysyłając towar agencja celna przygotowywuje mi papiery o tyle w przypadku detalu taki problem się pojawia. Na przykład 5 paczek przejdzie bez problemu i dotrze do klientów. Szóstą zatrzyma urząd celny w kraju docelowym i klient będzie miał do wyboru zapłacic cło i odebrać przesyłkę albo nie odebrać paczki. Wtedy ja będę musiał zwrócić mu kasę (co jest logiczne) i zapłacić za zwrot towaru, czyli jestem w plecy.
I nie wiem cholera jak to ugryźć. Czy zgodnym z prawem będzie zapis w regulaminie, że zamawiając towar klient akceptuje i liczy się z tym, że w przypadku zatrzymania towaru przez Urząd Celny będzie musiał zapłacić cło, a jeśli tego nie zrobi ja mu potrącę z jego kasy koszty zwrotu przesyłki do mnie?
Jestem nowy, jestem zielony, dlatego bardzo proszę bardziej doświadczonych sprzedawców o pomoc i rady jak to ugryźć. Czy olać detal, czy może zaryzykować? A może jest jakiś sposób, aby legalnie to obejść? Bo przyznam, że mam taki mętlik w głowie, że nie wiem czy histeryzuję czy trzeźwo oceniam sytuację.
Mam nadzieję, że Was nie zanudziłem i mam nadzieję, ze dostanę trochę odpowiedzi w tym wątku.
Pozdrawiam
07-03-2011 23:56
Zalezy co to jest.
Podpowiem ze najtaniej to zalozyc filie/magazyn/centrum dystrbutorskie w kraju docelowym lub przenajmniej za Atlantykiem w kraju z niedrogimi cenami za przesylki.
Wyeksportowac jeden ladunek spedytorem droga morska.
08-03-2011 08:23
To samo podpowiedzial mi ten gosc, ale kasa, kasa i jeszcze raz kasa... ktorej brak nawiasem mowiac.