Mi utykało sporo w USA.

Problem w tym, że przeciętny obywatel USA nie ma nawet zamiaru skontaktować się ze swoim Urzędem Pocztowym podać numer przesyłki i zapytać gdzie jego przesyłka. Przecież to takie proste.

Nie otrzymuje w terminie i wali natychmiast spór. Ja zerkam ot nawet dziś a przesyłka od 6.12.2014 kwitnie w Nowym Jorku.

Spor jest i jak zwykle moja wina.

Lub.

Jakiś Szwed odbiera przesyłkę w markecie typu ICA i też nie raczył odebrać przesyłka wraca do mnie. Mało tego napisał bym zadzwonił do marketu i poprosił aby przetrzymali paczkę gdyż on wyjechał.

Kurdę ja mam dzwonić na Berdyczów ? Nawet adresu nie podał. Gdzie ja znajdę jakiś market z pierołami typu ICA gdzie sprzedaja piwo max 3.5%. Nawet mimo moich najszczerszych chęci.

On dzwonił prosił aby mu paczkę z butami ( prezent dla syna ) przetrzymali a chłodny Szwed z chłodną miną stwiedził, że o to może poprosić osoba wysyłająca.

Jaka ulga, że mieszkam w Polsce w naszym choc zwariowanym kraju takie numery sie nie dzieją. Może inne 🙂 Ale nie takie.