Sory ale wiesz jak wygląda proces reklamacyjny? Chyba nie więc Ci opiszę.

 

1. Kupujący z USA (przesyłka idzie ok 10-14 dni) zakłada Ci spór, że nie dostał przedmiotu (bardzo częsta sytuacja na przełomie grudnia/stycznia).

2. Oczywiście odpowiadasz na spór, że wysłano, podajesz numer śledzenia itd, i następnie składasz reklamację na poczcie przy czym Pani z okienka z niechęcią przyjmuje reklamację, bo minęło dopiero 2 tygodnie od nadania przesyłki.

3. Kupujący czeka 2-3 dni i prosi eBay o rozstrzygnięcie sporu.

4. a) eBay zwraca pieniądze. Ty już rzucasz epitetami bo przecież paczke wysłałeś!

4. b) licz się, że kupujący może wystawić negatywa, nie wiem czy eBay w takim wypadku je usuwa - ale dodatkowe nerwy.

5. Po kolejnych 2-3 tygodniach przesyłka dochodzi do odbiorcy i jeżeli jest to uczciwy kupujący - odda Ci kase. Ale takich klientów jest naprawdę mało.

6. Jest marzec. Przychodzi odpowiedź na Twoją reklamację, że przesyłka została doręczona dnia tego i tego i co robisz? Wysyłasz pisemko do eBaya. A że jest po polsku, więc zajmuje się tym polski support i ....(ostatnio modne powiedzenie) "ch**, du** i kamieni kupa". Jesteś bez kasy i bez przedmiotu.

 

Oczywiście co innego jak przesyłka faktycznie zaginie. Wtedy możesz się cieszyć, że odzyskałeś kasę.